Pogoń Grodzisk Mazowiecki liderem 1. ligi. Trzy mecze, trzy zwycięstwa i otwarta szansa na awans


Dziewięć punktów, zero straconych goli i nagle porównania z „Białą Gwiazdą”. Jednak Pogoń i jej chłodna kalkulacja to to samo, co zeszłoroczna ofensywna burza przy Reymonta?

13 sierpnia 2026 Pogoń Grodzisk Mazowiecki liderem 1. ligi. Trzy mecze, trzy zwycięstwa i otwarta szansa na awans
Pogoń Grodzisk Mazowiecki/X

Sezon 2026/2027 Betclic 1. Ligi ma zaledwie trzy kolejki, a już Pogoń Grodzisk Mazowiecki każe o sobie mówić w kontekście potencjalnego awansu, nie tylko lokalnego entuzjazmu. Komplet zwycięstw, pięć bramek strzelonych, ani jednej straconej, fotel lidera. Kibice na Mazowszu zaczynają szeptać o czymś więcej niż bezpiecznej jesieni. I właśnie wtedy wraca wspomnienie o innym zespole, który rok wcześniej przetarł ślady w drodze po awans. Wisła Kraków również otworzyła rozgrywki jak z nut, a kibice Pogoni mają nadzieję, że ich zespół też zdoła to osiągnąć.


Udostępnij na Udostępnij na

Raczej nowy rozdział po wiosennej huśtawce

Warto przypomnieć, skąd ta drużyna startuje. Jako beniaminek w sezonie 2025/2026 Pogoń zajęła 11. miejsce i utrzymała się bez dramatu, ale wiosna była już inną historią. Zaledwie dwie wygrane i 12 punktów w 15 meczach sprawiły, że z posadą pożegnał się Piotr Stokowiec. Trener, który miał wnieść zespół na zupełnie inny poziom. Od czerwca 2026 roku pałeczkę przejął Tomasz Kafarski. Szkoleniowiec z licencją UEFA Pro, doświadczeniem z Lechii Gdańsk, Cracovii czy Chojniczanki, z którą kiedyś wywalczył awans do 1. ligi. Kontrakt do końca sezonu 2026/2027, z opcją przedłużenia. Prezes Jakub Dębiec mówił o „kolejnym ważnym etapie rozwoju”. Po trzech kolejkach ten etap wygląda jak dobrze ułożona układanka.

Jednak latem nie było sielanki kadrowej. Z klubu odeszli m.in. Karol Noiszewski, dziś w Miedzi Legnica, Paweł Kieszek, Aleksander Gajgier oraz wypożyczeni z Legii i Arki. Noiszewski chwalił Grodzisk i deklarował chęć powrotu, ale przyznał też bolesną prawdę organizacyjną. Przez cały poprzedni sezon pierwszoligowy, Pogoń grała praktycznie jak zespół wyjazdowy. Stadion przy Mokronoskich nie był gotowy na realia 1. ligi. To kontekst, którego nie da się wyciąć z opowieści o „cudownym starcie”.

Bez utraty gola i to nie przypadek

Otwarcie sezonu w Gdańsku wyglądało jak deklaracja intencji na nowy sezon. Lechia, spadkowicz z PKO BP Ekstraklasy, choć osłabiona kłopotami organizacyjnymi, dostała lekcję. Bramki Jaronia, Korczakowskiego i Radosława Majewskiego. Kontrola tempa, dojrzewająca pewność siebie. W 2. kolejce, na stadionie w Pruszkowie, Puszcza Niepołomice odpadła 0:1 po golu Nikodema Niskiego, który wrócił na M4 po epizodzie w Koronie Kielce. I wreszcie Legnica. Wyjazd do niepokonanej wcześniej Miedzi, faworyta w oczach wielu, a po ośmiu minutach Majewski wykorzystuje błąd i atomowym strzałem ustala wynik. Potem VAR anuluje gol Jovicia, Kamiński broni, a w końcówce piłka po strzale Grudzińskiego odbija się od dwóch słupków. Wygrana może skromna 0:1, ale punkty bezcenne. Dziewięć punktów. Bilans 5:0. Trzy czyste konta.

„Myślę, że użyć stwierdzenia jak o Messim. To jest geniusz. Geniusz bez dwóch zdań.”

— Tomasz Kafarski o Radosławie Majewskim (po meczu z Miedzią)

39-latek, który rok wcześniej w Zniczu Pruszków uzbierał 11 goli i siedem asyst, a potem przeżył spadek, w Pogoni od razu stał się osią gry. Dwa trafienia w trzech meczach, spokój w kluczowych momentach, jakość, której nie da się kupić w każdym okienku. Obok niego Niski, powrót z Korony, gdzie w 19 meczach uzbierał ledwie 394 minuty. Znów wygląda na zawodnika, który wie, jak ta koszulka ma wyglądać. Dołożyli się też Jaroń i Korczakowski. A w bramce Kamiński i Glacel pilnują, żeby „zero” w kolumnie straconych nie było tylko statystyczną ciekawostką.

Czy Pogoń to nowa Wisła?

I tu wchodzi porównanie, którego nie da się uniknąć. Latem 2025 roku Wisła Kraków Mariusza Jopa otworzyła Betclic 1. Ligę w stylu, który pamiętają nawet kibice spoza Krakowa. Stal Mielec zaskakująco poddała wynik 0:4. ŁKS Łódź przy prawie 27 tysiącach widzów 0:5, z hat-trickiem Frederico Duarte i golem Angela Rodado. Po dwóch kolejkach, sześć punktów, dziewięć strzelonych, zero straconych. „Biała Gwiazda” wyglądała jak walec, który nie tyle wygrywa mecze, ile je pożera.

Po trzech kolejkach bilans punktowy był już bliźniaczy względem dzisiejszej Pogoni. Też dziewięć oczek. W Tychach Wisła wygrała 4:3. Spektakularnie, nerwowo, z pierwszymi dziurami w siatce. Ofensywa wciąż szalała, ale mit nieprzeniknionej obrony runął szybciej niż u Grodziszczan. Ostatecznie Krakowianie dowieźli sezon do mistrzostwa z 71 punktami i upragniony awans do PKO BP Ekstraklasy. Start nie był więc tylko fajerwerkiem, okazał się istotną iskrą na resztę sezonu.

Patrząc na Pogoń 2026, różnica stylu bije po oczach. Wisła rok temu strzelała jak z karabinu maszynowego. Pogoń wygrywa 1:0, dusi rywali w zarodku, nie oddaje inicjatywy nawet wtedy, gdy przeciwnik napiera do końca. To nie są „galacticos”. To chłodna, wykalkulowana taktyka, która przynosi efekty. I właśnie dlatego porównanie jest kuszące – bo obie drużyny po trzech meczach mają po dziewięć punktów i pozycję lidera – ale też niebezpieczne. Wisła miała budżet, markę, presję całego miasta i Angel Rodado w szczytowej formie. Pogoń ma nowy sztab, świeże transfery, stadionową bolączkę i ambicje, które dopiero uczą się głośno wymawiać.

Racjonalne podejście na Mazowszu

Ruchy kadrowe wyglądają na przemyślane, nie na szastanie pieniędzmi. Majewski, doświadczenie i liczby. Niski, powrót człowieka, który zna szatnię. Aldrit Oshafi z albańskiego Flamurtari to profil wysokiego napastnika w stylu, którego klub szukał po odejściach. Oskar Koprowski, solidny środkowy obrońca po Zniczu, z epizodem w ŁKS-ie. Przedłużone kontrakty Jaronia, Jędrasika, Niewiadomskiego. To nie jest rewolucja dla haseł, ale składanie drużyny pod konkretny sposób grania Kafarskiego.

Mimo to nie należy już koronować mistrza. Trzy kolejki to dopiero ułamek sezonu, a dokładniej dziewięć procent rozgrywek, jeśli liczyć do 34 spotkań. Lechia w inauguracji nie była w pełni sobą. Puszcza dopiero się odbijała. Miedź, choć faworyzowana w Legnicy, kończyła mecz w dziesiątkę. Przed Pogonią kolejne testy, w tym Stal Rzeszów, a potem długi marsz jesieni, w którym forma 39-latka, rotacja i organizacja meczów „domowych” mogą zweryfikować euforię. Awans Wisły rok temu był efektem konsekwencji przez miesiące, nie tylko lipcowo-sierpniowego blasku.

Wizja przyszłości już nie jest pusta

Czy więc Pogoń Grodzisk Mazowiecki powtórzy sztuczkę Wisły Kraków? Na razie powtarza tylko jedną rzecz, punktowy start lidera. Reszta to inna opowieść. Mniej o demolce, bardziej o szczelności, mniej o stadionowym huku przy Reymonta, bardziej o budowie tożsamości klubu, który wciąż walczy o infrastrukturę i o to, by „fajne miasto do życia” stało się też miejscem, gdzie gra się o najwyższe cele. Majewski brzmi jak Messi tylko w żartobliwym porównaniu trenera, ale w praktyce jest czymś cenniejszym na zapleczu. Zawodnikiem, po którego strzałach wygrywa się mecze, daje siłę w szatni i może urosnąć na miarę klubowej legendy.

Biorąc pod uwagę, skąd Pogoń wyszła rok temu i jak skończyła wiosnę pod Stokowcem, obecny początek sezonu 2026/2027 to już nie tylko miły zbieg okoliczności. To sygnał. Jednak sezon rozlicza nie pierwsze trzy zwycięstwa tylko to, czy po pierwszym kryzysie, bo taki przyjdzie, jak przy każdej lidze, „Czerwono-biali” wciąż będą wyglądać jak drużyna, która umie wygrywać. Nawet 1:0 i nieoddawanie bramki za darmo, może dostarczyć zaskakujących rezultatów oraz zaskarbić przychylność kibiców. Wisła rok temu umiała potem dowieźć tytuł. Pogoń dopiero uczy się, czy jej mazowiecki walec jest zbudowany na mozolnych przygotowaniach, czy na sierpniowym słomianym entuzjazmie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze